Załubska Studio

Wchodzisz do salonu. Wszystko jest na swoim miejscu. Idealnie dobrana paleta barw, meble ustawione zgodnie z zasadami ergonomii, oświetlenie zaprojektowane przez profesjonalistę. Jest czysto, przytulnie i… przeraźliwie nudno. Dlaczego po chwili spędzonej w tym „doskonałym” wnętrzu, zamiast relaksu, czujesz potrzebę wyjścia do kawiarni lub sprawdzenia telefonu? Odpowiedź nie leży w błędach projektowych. Leży w tym, że stworzyłeś wnętrze, które… za bardzo Cię oszczędza.
Jako projektanci często słyszymy: „chcę, żeby wszystko było bardzo wygodne”. Jednak z punktu widzenia neurobiologii, stan, w którym nasze ciało nie musi wykonywać żadnego wysiłku, a umysł nie napotyka żadnej różnorodności bodźców, prowadzi do stanu tzw. deprywacji sensorycznej. Mózg, który nie ma się na czym „zawiesić”, wpada w stan letargu. Badania nad neuroestetyką pokazują, że nasze poczucie satysfakcji ze środowiska rośnie, gdy przestrzeń oferuje nam tzw. optymalną złożoność. To oznacza, że potrzebujemy w domu „punktów uwagi” – miejsc, które są nieco bardziej intensywne, zaskakujące lub nietypowe. Dom, w którym wszystko jest „łagodne”, jest dla mózgu… martwy.
Tu pojawia się zaskoczenie: najciekawsze wnętrza to nie te, w których wszystko jest nowe i gładkie. To te, które mają swoją „skazę”. Psychologia designu mówi o teorii wabi-sabi, ale w ujęciu naukowym chodzi o unikanie perfekcji, która jest dla nas „niebiologiczna”. W moich projektach coraz częściej wprowadzam elementy, które nie pasują do reszty. Stary, podniszczony fotel w ultranowoczesnym biurze? Ściana z surowego tynku w sypialni pełnej miękkich tkanin? To są „haczyki” dla Twojego mózgu. Pozwalają mu na mikro-aktywność, na chwilę zdziwienia, która przeciwdziała mentalnemu wyłączeniu się. Doskonałość męczy; autentyczność pobudza.
Jeśli czujesz, że Twój dom Cię „nie niesie”, być może wcale nie potrzebujesz nowego remontu. Być może potrzebujesz w nim odrobiny niepokoju. Pomyśl o jednym miejscu w swoim mieszkaniu, które wydaje Ci się zbyt grzeczne. Wstaw tam coś, co budzi emocje – nawet jeśli to przedmiot, który nie jest „praktyczny”. Zobacz, jak zmieni się energia pomieszczenia, gdy wprowadzisz do niego element, który nie pasuje do „idealnego planu”.
Chcesz sprawdzić, czy Twój dom jest „zbyt wygodny”? Jeśli zauważasz u siebie potrzebę ciągłego uciekania z domu, mimo że urządziłaś go „perfekcyjnie”, zapraszam Cię do weryfikacji tego stanu podczas konsultacji. Czasami wystarczy jedna, odważna decyzja projektowa, by zmienić całą dynamikę przestrzeni – a co za tym idzie, sposób, w jaki czujesz się sama ze sobą. Czy Twój dom jest dla Ciebie wyzwaniem, czy nudnym tłem? Zaryzykuj i sprawdź, co się stanie, gdy wpuścisz do niego trochę „niepotrzebnego” piękna.
O autorce: Agnieszka Załubska – projektantka wnętrz i ekspertka psychologii designu. W Załubska Studio w Poznaniu oraz online pomagam tworzyć przestrzenie, które wspierają dobrostan i relacje domowników.