Załubska Studio

Wracasz po ciężkim dniu do domu i zamiast upragnionego spokoju, czujesz narastające napięcie? Choć otaczasz się ładnymi przedmiotami, coś „nie gra”, a Ty nie potrafisz w pełni wypocząć. Jako projektantka i badaczka psychologii designu często powtarzam: nasze wnętrza nie są tylko tłem dla życia – one aktywnie kształtują nasz stan emocjonalny. Doskonale ujął to sir Winston Churchill: „Kształtujemy nasze budynki, a potem one kształtują nas”. Jeśli czujesz, że Twój dom zamiast ładować Cię energią, po cichu ją odbiera, prawdopodobnie padłaś ofiarą jednego z pięciu „złodziei energii”. Oto jak ich zidentyfikować i wyeliminować.
Nasz mózg nieustannie skanuje otoczenie. Każdy drobiazg leżący na blacie, stos nieprzeczytanych gazet czy nadmiar bibelotów to dla Twojego układu nerwowego informacja do przetworzenia. Z punktu widzenia neuroarchitektury, nadmiar bodźców wizualnych podnosi poziom kortyzolu (hormonu stresu). Gdy oczy nie mają gdzie „odpocząć”, Twój umysł pozostaje w stanie czuwania. Rada: Wprowadź zasadę „pustych powierzchni”. Pozwól wzrokowi ślizgać się po gładkich płaszczyznach, a przedmioty o dużym ładunku emocjonalnym wyeksponuj w przemyślany sposób.
Światło to najsilniejszy zewnętrzny czynnik regulujący nasz rytm dobowy. Największym złodziejem energii jest brak dostępu do światła dziennego oraz nadmiar światła niebieskiego wieczorem. Jeśli w Twoim salonie po godzinie 20:00 palą się mocne, górne lampy o chłodnej barwie, wysyłasz swojemu mózgowi sygnał: „jest środek dnia!”. Efekt? Problemy z zasypianiem i poranne zmęczenie. Rada: Wieczorem korzystaj wyłącznie z oświetlenia bocznego o barwie ciepłej (poniżej 2700K). To naturalny wyzwalacz melatoniny.
Jako ludzie jesteśmy ewolucyjnie zaprogramowani do kontaktu z naturą. Przebywanie w pomieszczeniach pozbawionych roślin, naturalnych materiałów (drewno, kamień, len) i tekstur sprawia, że stajemy się bardziej drażliwi. Rada: Wprowadź do wnętrza rośliny – nie tylko oczyszczają powietrze, ale ich zielony kolor obniża ciśnienie krwi. Wybieraj naturalne tkaniny, które są przyjemne w dotyku.
Psychologia designu zwraca uwagę na to, jak niedomykanie pewnych procesów w domu wpływa na naszą psychikę. Skrzypiące drzwi, niedziałająca klamka, wiecznie odklejająca się listwa – te drobne usterki to „otwarte karty” w Twojej głowie. Każda z nich zabiera odrobinę uwagi i energii. Rada: Zrób listę małych napraw, które zajmują mniej niż 15 minut i załatw je w jeden weekend. Odczujesz natychmiastową ulgę psychiczną. Dom dopasowany do duszy Projektowanie wnętrz to coś więcej niż wybór koloru ścian. To proces odkrywania, czego potrzebujesz, by czuć się dobrze we własnej skórze. Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak świadomie kształtować przestrzeń wokół siebie, zapraszam Cię do lektury mojej książki „Czy z tym domem mi do twarzy?”, w której zgłębiam tajniki psychologii designu. Pamiętaj, Twój dom ma być Twoją bezpieczną przystanią, a nie kolejnym punktem na liście stresorów.
O autorce: Agnieszka Załubska – projektantka wnętrz i ekspertka psychologii designu. W Załubska Studio w Poznaniu oraz online pomagam tworzyć przestrzenie, które wspierają dobrostan i relacje domowników.